Diugoń w Marsa Alam jest powodem, dla którego wielu ludzi rezerwuje właśnie to wybrzeże, i zarazem tym, co najczęściej się im przesadnie sprzedaje. Dwie tutejsze zatoki naprawdę je mają, obie są płytkie i łatwe, a zwierzęta są dzikie i mają prawo być gdzie indziej. Oto co mówimy gościom, zanim wejdą do wody.
Czego właściwie szukacie
Diugoń to ssak morski, który je trawę morską, waży tyle co mały samochód i porusza się tak, jakby nigdzie mu się nie spieszyło. To nie delfiny i nie zachowują się jak one: diugoń pasie się głową w dół w łące, wypływa na oddech co kilka minut i w dużej mierze was ignoruje, jeśli jesteście spokojni i nieruchomi.
I to cała sztuka. Trawa morska jest powodem, dla którego tu są, a rośnie tylko w płytkich, osłoniętych, piaszczystych zatokach, dlatego miejsc z diugoniami jest tak mało i są tak konkretne.
Abu Dabbab, ta łatwa
Abu Dabbab to szeroka piaszczysta zatoka na północ od Marsa Alam z dużą łąką trawy morskiej, a wchodzi się do niej z plaży. Nie ma łodzi, całe nurkowanie jest płytkie, a żółwie zielone są niemal pewne: pasą się na tej samej łące cały dzień i są przyzwyczajone do ludzi.
To zatoka z diugoniem rezydentem i to o niej mówią ludzie, kiedy mówią Abu Dabbab. Ponieważ jest łatwa i sławna, jest też najbardziej zatłoczona, więc jeździmy wcześnie. Dobra miejscówka dla świeżych nurków i dla każdego z aparatem, bo nie ma z czym walczyć i nie ma głębi.
Marsa Mubarak, ta pewniejsza
Marsa Mubarak to płytka zatoka tuż na północ od Port Ghalib, gdzie trawa morska przechodzi w koralowe palce i małe iglice. Dopływamy tam łodzią, przejście jest krótkie, a oba nurkowania są łagodne dla każdego certyfikowanego poziomu.
Jeśli zapytacie naszych przewodników w Marsa Alam, gdzie pojechaliby po diugonia mając jeden dzień i jedno nurkowanie, większość powie Mubarak. Bywa tam mniej ludzi niż w Abu Dabbab, łąka jest zdrowa, a koralowe palce dają wam co nurkować, kiedy diugonia nie ma w domu.
Nurkować czy snorkelować?
Do tego snorkeling jest naprawdę lepszy. Diugonie żerują na trzech do ośmiu metrów, czyli na głębokości snorkelowej, a osoba leżąca cicho na powierzchni przeszkadza im mniej niż nurek puszczający pod nimi bąble.
Nurkowanie ma swoje racje: dostajecie żółwie, płaszczki na piachu i samą rafę, i możecie zostać dłużej przy żerującym zwierzęciu bez wstrzymywania oddechu. Robimy jedno i drugie w obu zatokach, a wielu gości robi dzień nurkowy, a potem wraca z maską i płetwami.
Zasady i dlaczego nie są opcjonalne
Te zatoki są obszarami chronionymi, a zasady istnieją, bo nękane zwierzęta odchodzą. Diugoń, który porzuci łąkę, nie wraca w przyszłym tygodniu.
- Trzymajcie trzy metry odległości i nigdy nie wchodźcie między zwierzę a otwartą wodę.
- Nie dotykać, nigdy, i nie wsiadać na grzbiet, co ludzie wciąż próbują.
- Żadnej lampy błyskowej. To najszybszy sposób na zakończenie spotkania.
- Bez gonienia, bez otaczania i bez płetw nad łąką, bo to jedzenie, po które zwierzę przypłynęło.
- Słuchajcie sygnału przewodnika do wycofania się. Dwadzieścia spokojnych minut to więcej, niż dostaje większość ludzi.
Jakie są wasze realne szanse
Obiecujemy miejscówkę, nigdy spotkanie, a kto gwarantuje wam diugonia, ma albo szczęście, albo kłamie. W skali sezonu goście, którzy nurkują albo snorkelują w tych dwóch zatokach, widzą go wystarczająco często, żeby wyjazd się opłacał, a żółwie tego samego dnia są niemal pewne.
Sposób na poprawienie szans jest nudny i działa: jechać wcześnie, jechać w spokojny dzień, wziąć dwie próby w różne dni zamiast jednej i być cicho w wodzie. Kto zrobi wszystkie cztery rzeczy, rzadko wraca do domu bez spotkania.
Dwie zatoki, jeden spokojny poranek
Zarezerwujcie dzień w Abu Dabbab albo Marsa Mubarak z przewodnikiem, który nurkuje te łąki co tydzień, i wyjedźcie wcześnie.
Rezerwuj



